CES 2004: Z boku całego blasku
| |||||||||
O zachodzie słońca pierwszego dnia wystawy, patrzyliśmy na tył jeszcze jednego samochodu, z okna jeszcze jednej taksówki. Chcielibyśmy, żebyście tutaj byli.
Założymy się, że słyszeliście wiadomości na temat CES: jak wielka była to impreza i jaki to dobry znak dla biznesu zaawansowanych technologii. Na pewno coś w tym rodzaju. Po pierwsze, rzeczywiście pojawiło się sporo ludzi, około 125 000, a mówiąc językiem niektórych mediów 2 567 890. Prawdą jest też to, że z powodu braku czegoś więcej w kalendarzu wielkich imprez, prawie każdy był zadowolony ze znanego widoku długich kolejek na postojach taksówek i pełnych hoteli. Dla ludzi biznesu została stworzona komfortowa strefa o nazwie Stress Hell.
Stress Hell jest miejscem, gdzie wydaje się być każda firma, która chce się z wami spotkać, hotelem znajdującym się o mile od Las Vegas Convention Center (LVCC) i do którego dotarcie zabiera wam godzinę życia.
Stress Hell sprawia, że ludzie biznesu myślą dobrze o sobie, ponieważ pogłębia ich biedę i usprawiedliwia zawyżone rachunki i długie, nocne popijawy w Bellagio na koszt kogoś innego.
Natomiast długie nocne popijawy, oliwią koła biznesu i przemysłu. Wydaje się, że ludzie zgodzą się na cokolwiek, gdy są pijani. Rano budzą się z myślą, że muszą spróbować sobie przypomnieć, na co właściwie wyrazili zgodę ubiegłej nocy, rozpoczynają więc serię telefonów i spotkań, które z kolei sprawiają wrażenie, że interes został zrobiony; tak oto koła biznesu kręcą się coraz szybciej.
DALEJ: Wstęp, ciąg dalszy
| Spis treści | ||
|
| ||
| Działy THG | ||||||||||||
|