CeBIT 2004, dzień 1: Gwarniej niż w zeszłym roku
| |||||||||
Hanower, rodzinne miasto kanclerza Niemiec, Gerharda Schrödera, może odetchnąć z ulgą, jako że CeBIT 2004 jest już w toku. W odróżnieniu od przywódców politycznych tego kraju, CeBIT wysyła światu raczej jasne przesłanie. Wiosenna pogodna i przyjemna poranna temperatura zapewniają dobrą oprawę dla tych obleganych targów, które wciąż są największą światową imprezą tego typu.
Większość odwiedzających wyrażała optymizm, przybywając tam ze swoich skromnych mieszkań prywatnych. Zgodnie ze wstępnymi raportami liczba odwiedzających wzrosła o 10% w porównaniu z rokiem 2003. Tak przynajmniej wyglądały sprawy pod koniec pierwszego dnia. Ten początek służy także jako miara wzrostu przemysłu IT jako całości, który - zgodnie z barometrami biznesowymi - wychodzi z kryzysu. Jednocześnie nie widać takiej ilości nowych miejsc pracy jak w czasie boomu, który miał miejsce w latach 1999 i 2000.
Omawianie bezpieczeństwa z kolegami: Gotowi na nagły wypadek?
Hazard bez nagród: Jednogodzinny dostęp WLAN
Ze zwykłymi niedociągnięciami szczególnie mocno musieli walczyć przedstawiciele prasy. Niedociągnięcia takie są rzadkością na o wiele mniejszych imprezach, ale nie na targach CeBIT: bardzo ograniczony dostęp przez serwer proxy wywołał niezadowolenie na kilku twarzach. Przed rozpoczęciem targów firma Messe AG z zadufaniem twierdziła, że 200 punktów dostępowych zapewni nielimitowaną zabawę w Internecie.
DALEJ: Innovatek: Podświetlane elementy do chłodzenia procesora, ekstrawaganckie obudowy
| Działy THG | ||||||||||||
|