Żywe kolory: Test ośmiu nowych drukarek atramentowych
| |||||||||
W okresie od zakończenia wakacji do świąt Bożego Narodzenia na rynku pojawia się prawdziwy wysyp nowych produktów. Ta tendencja dotyczy także drukarek. Najważniejsi gracze na światowym rynku drukarek to Canon, Epson, HP i Lexmark. Każda z tych firm pokazała w tym roku nową linię drukarek. Firma Lexmark zaczęła już w czerwcu. Nowe modele to m.in. drukarka Z816 (która wzięła udział w naszym teście) i zupełnie nowy model, który miał zadebiutować w październiku, ale niestety nie udało się go nam włączyć do tego testu. Pozycja rynkowa Lexmarka jest nienajlepsza, dlatego firma może tylko zyskać próbując wyprzedzić konkurencję. Z kolei trzej pozostali producenci zdecydowali się wstrzymać wprowadzenie nowych modeli i przesunęli datę premier z końca sierpnia na końcówkę października.
Efektem tej polityki jest sporo zamieszanie, spowodowane nieomal jednoczesnym pojawieniem się na rynku prawie dwudziestu nowych produktów. Stanęliśmy przed trudnym zadaniem wybrania z tej obfitości urządzeń odpowiednich drukarek do naszego testu. Zależało nam na dobraniu podobnych modeli, które jednocześnie mogłyby pokazać własne unikalne cechy i możliwości.
Z testu postanowiliśmy wykluczyć produkty high-endowe, takie jak Photosmart 8450 firmy HP, Canon Pixma iP6000 czy Stylus Photo R800 Epsona. Każda z tych drukarek (porównamy je w kolejnym teście) kosztuje sporo ponad 300 dolarów. Niektóre z wyżej wymienionych drukarek posiadały unikalne cechy (takie jak osiem różnych atramentów dla drukarek Photosmart i Pixma), które trudno byłoby porównać z możliwościami drukarek, które można nabyć za 99 dolarów. Z drugiej strony, postanowiliśmy wykluczyć z tego testu także najtańsze drukarki, takiej jak Pixma iP1500 Canona, czy Stylus C46 Epsona.
W artykule skoncentrowaliśmy się na drukarkach w średnim przedziale cenowym, który waha się od najtańszej drukarki za 59 dolarów do najdroższej, którą można nabyć za 199 dolarów. Jak się jednak później przekonacie, cena samej drukarki nie jest najważniejszym czynnikiem w ostatecznej analizie kosztów. Najistotniejszy jest koszty użytkowania drukarki i dlatego zdecydowaliśmy się poświęcić temu zagadnieniu cały rozdział tego artykułu.
Musimy jeszcze nadmienić, że nie zdecydowaliśmy się na włączenie do tego zestawienia drukarek zaprojektowanych z myślą o zastosowaniach biurowych. Chociaż różnica między możliwościami drukarki "biurowej" i drukarki "foto" (umożliwiającej realistyczne wydruki fotografii) jest niewielka, to ich porównanie, ze względu na inne zalecane zastosowania, mogłoby prowadzić do zamieszania.
Warto wspomnieć przy okazji, że producenci zdołali mniej więcej uzgodnić definicję drukarki atramentowej "foto". Taka definicja była potrzebna instytutowi GFK, który zajmuje się badaniem udziału w rynku poszczególnych producentów. Ostatecznie producenci ustalili, że miano "foto" przysługuje drukarce, która spełnia co najmniej jeden warunek: posiada cztery różne typy atramentu lub jest wyposażona w gniazda do odczytu kart pamięci. Postanowiliśmy trochę złagodzić te kryteria na potrzeby tego testu, by mogły wziąć w nim udział drukarki Stylus C66 Photo Edition Epsona i Canon Pixma iP2000. Ta niewielka zmiana pozwoliła nam przetestować drukarkę każdego z producentów kosztująca 99 dolarów (wyjątkiem jest Epson C66 Photo Edition, który kosztuje tylko 59 dolarów).
DALEJ: Konkurenci
| Działy THG | ||||||||||||
|