H320 firmy iRiver rzuca wyzwanie iPodowi
| |||||||||
Większość popularnych odtwarzaczy mp3, wyposażonych w dyski twarde, nie jest w stanie równać się z iPodem firmy Apple, który stał się już standardem na rynku. Nieliczni producenci, tacy jak firma Argos, są w stanie przeciwstawić się dominacji Apple. Na szczęście, cały czas niektórzy producenci pokazują nam, że można wyprodukować jeszcze lepsze odtwarzacze. H320 firmy iRiver to najlepszy przykład tej tendencji.
Urządzenie, na pierwszy rzut oka, nie robi najlepszego wrażenia - czarna, plastikowa, pudełkowata obudowa nie porywa. Ale za to odtwarzacz posiada rozbudowane możliwości i jest wygodny w obsłudze. To połączenie powinno sprawić, że konkurencja zzielenieje z zazdrości. W dodatku - wrócimy jeszcze do tej kwestii - urządzenie wyposażono w bardzo dobry, kolorowy wyświetlacz, który, gdyby był trochę większy, mógłby trafić do najlepszych, dostępnych na rynku urządzeń PDA.
Wydajność
Zanim przejdziemy do kwestii estetyki i ergonomii, omówimy kwestię, która w codziennym użytkowaniu często okazuje się najistotniejsza: wydajność urządzenia. Także tutaj H320 pozytywnie wyróżnia się na tle konkurencji.
Urządzenie wykorzystuje 20-gigabajtowy dysk twardy (dostępna jest także wersja z dyskiem o pojemności 40 GB). Napęd to 1,8-calowy dysk Toshiba MK2004GAL, doskonały do tego typu zastosowań. Dysk cechuje się 1,4-watowym zużyciem energii i waży tylko 51 gramów. Przesłanie na ten dysk o prędkości obrotowej 4,2 tys. obr/min 100 MB danych w postaci plików MP3 zajęło nam 12 sekund. Napęd łaczy się z komputerem PC przy pomocy złącza USB 2.0. Więcej czasu wymaga rozruch urządzenia. Dane na twardym dysku dostępne są w ciągu 13 do 15 sekund od momentu uruchomienia H320.
Złącze USB 2.0 jest wykorzystywane także do ładowania akumulatora wbudowanego do H320. Niestety, wbudowany akumulator jest zamocowany na stałe i nie można go wymienić na inne, naładowane ogniwo. Na szczęście, ze względu na oszczędność czasu, akumulator można ładować nie tylko przy pomocy USB 2.0. Niskie napięcie oferowane przez interfejs USB sprawia, że pełne naładowanie urządzenia może zająć kilka godzin. Dodatkowo, w czasie ładowania za pomocą USB (możecie wyłączyć tą opcję w głównych ustawieniach odtwarzacza) nie możecie słuchać utworów, ani wbudowanego radia, gdyż w czasie ładowania H320 nie może wykonywać innych operacji. Lepiej ładować akumulator metodą tradycyjną - przy pomocy dołączonego do zestawu transformatora. Do urządzenia dostarczono także ciekawy, zewnętrzny moduł z bateriami. Wystarczy włożyć do niego baterie AA i podłączyć go do H320, by baterie naładowały akumulator odtwarzacza. Takie rozwiązanie zwiększa, i tak niezłą, żywotność akumulatora. W czasie testu udało się nam odtwarzać muzykę z plików MP3 przez 13 godzin bez przerwy.
DALEJ: Wyświetlacz jak ze snów
| Spis treści | ||
|
| ||
| Działy THG | ||||||||||||
|