Serial ATA nadchodzi: Test Barracuda ATA V Seagate i pięciu kontrolerów
| |||||||||
Oczekiwanie dłużyło się niemiłosiernie. Oczekiwaliśmy ich pod koniec lata, jednak przeciągnęło się przez całą zimę. Na początku Fujitsu przysłało nam przedprodukcyjne egzemplarze swoich 2.5-calowych dysków laptopowych Serial-ATA. Teraz dotarł do nas pierwszy (biurkowy) napęd - Barracuda ATA V firmy Seagate.
Testy przedprodukcyjnych modeli (firmy Western Digital, pośród innych) wkrótce zgasiły wiatr w żaglach wielu nazbyt wysokich oczekiwań w stosunku do tego nowego interfejsu. Serial ATA obiecuje nam 150 MB/s. Na przyszłość planowane jest 300 i 600 MB/s. Wartości te jednak odnoszą się do maksymalnego tempa transferu po interfejsie. Rzeczywiste tempo transferu zależy, jak zwykle, od samego dysku. Co więcej, na wydajność transferu znaczący wpływ ma kontroler, dlatego też do naszego przeglądu dołączyliśmy pięć najnowszych kontrolerów: RocketRAID 1520 i 1540 firmy HighPoint, SATA 150 TX2 i TX4 (dwa i cztery porty, odpowiednio) firmy Promise, Escalade 8500-8 firmy 3Ware (zdolny do obsłużenia ośmiu napędów Serial ATA).
Seagate Barracuda ATA V konkuruje z dyskami Western Digital (WD2000JB) i IBM-a (DeskStar 180GXP). Oba posiadają maksymalne tempo transferu bliskie 60 MB/s.
W tym przeglądzie nie jesteśmy zainteresowani wyłącznie niekończącą się bitwą o koronę wydajności - skupiamy się bardziej na rzeczywistych korzyściach zapewnianych przez Serial ATA. Minie oczywiście kilka miesięcy, zanim Serial ATA wyjdzie z cienia i zostanie "niezbędną" funkcją na płytach głównych. Kluczowym pytaniem, na które zechcemy odpowiedzieć, jest - czy przejście na Serial ATA jest usprawiedliwione już teraz?
DALEJ: Serial ATA z bliska
| Działy THG | ||||||||||||
|