Wskakujcie: Mikronapęd Kanguru z interfejsem USB 2.0
| |||||||||
Od jakiegoś czasu napędy USB Flash wnoszą do biur natychmiastowość - mówimy tutaj o wciąż powracającej potrzebie przenoszenia ważnych danych na nośniku oferującym maksymalną elastyczność.
Możliwe zastosowania są liczne i bardzo różnorodne. W dzisiejszych czasach, w których bez- i przewodowe sieci są bardzo rozpowszechnione, wśród wszechobecnych nagrywarek CD, potrzeba kopiowania danych innym sposobem straciła na ważności. Nie można jednak darzyć wszystkiego bezgranicznym zaufaniem - gdy atmosfera się zagęszcza, owa technologia może wyzionąć ducha - ku wielkiemu poirytowaniu pracowników. W takich przypadkach napęd flash, łatwo podłączany do portu USB praktycznie każdego komputera, może okazać się wyczekiwanym wybawieniem.
Jedynie już z powodu swoich rozmiarów (czy też raczej ich braku), napędy flash mocno inspirują. W porównaniu z nimi kompakty są wręcz niezgrabne. Napęd USB może zniknąć w marynarce, czy też w kieszeni spodni. Dzięki oferowanej pojemności do 1 GB, nawet największe prezentacje, galerie zdjęć czy obrazy baz danych mogą się tam zmieścić.
Poza pojemnością, wartą uwagi kwestią jest odpowiedni interfejs. Ponieważ połączeniem niemalże zawsze jest port USB, na rynku pojawia się coraz większa liczba produktów zgodnych ze standardem USB 2.0. Teoretycznie nowa wersja tego interfejsu oferuje tempo transferu 480 Mbitów/s zamiast zaledwie 12. W tym artykule opisujemy jakiego rzędu przepustowości można się w praktyce spodziewać.
DALEJ: Bezbrzeżne morze napędów USB Flash
| Spis treści | ||
|
| ||
| Działy THG | ||||||||||||
|